Tomasz Adamek (32 l.) grozi przed walką z O'Neilem Bellem (34 l.). Zapowiada się niesamowity pojedynek. Rywalem Polaka będzie były mistrz świata wagi junior ciężkiej trzech federacji. Bell to po angielsku "dzwon". Kto komu mocniej przydzwoni w sobotę na gali w katowickim Spodku organizowanej przez Bullit KnockOut Promotions?
O'Neil Bell przegrał tylko dwa razy, wygrał 26 walk (24 przez nokaut). Na deski posłał takich twardzieli jak Jean Marc Mormeck czy Sebastiaan Rothmann. Jeszcze kilka miesięcy temu był mistrzem świata, ale stracił pasy WBC i WBA po porażce na punkty w rewanżowej walce z Mormeckiem. Teraz chce odzyskać tytuł, ale na jego drodze staje Tomasz Adamek.
Polak (33 zwycięstwa, 22 przez KO, 1 porażka) też był mistrzem. Pas WBC w wadze półciężkiej stracił ponad rok temu po porażce z Chadem Dawsonem. Potem zmienił kategorię na junior ciężką. - Moim jedynym celem jest mistrzostwo świata - mówi wprost.
Jeśli Adamek wygra z Bellem, w kolejnej walce zmierzy się z mistrzem IBF - Steve'em Cunninghamem (32 l.). - Najpierw pokonam Bella, a potem Cunninghama - zapowiada Polak.
Wczoraj panowie spotkali się po raz pierwszy. Uścisnęli sobie dłonie podczas konferencji w klubie nocnym Bar Nocny w Katowicach. Jamajczykowi najbardziej podobały się... hostessy, które wnosiły flagi. - Ale tu macie piękne dziewczyny - zachwycał się.
- Nikogo się nie boję, Bella też nie. Liczę na pomoc wspaniałej polskiej publiczności - deklaruje Adamek. - Najważniejszy w moich przygotowaniach do tej walki był całkowity spokój. Jestem odcięty od świata, nie odbieram telefonów. Tylko trening i skupienie.
Jamajczyk też skupia się na boksie, ale mówi także o innych sprawach.
- Wszędzie, gdzie jestem, zajmuję się promowaniem pokoju na świecie. Jestem przerażony zbrodniami popełnianymi przez USA w Afganistanie i Iraku - zdradza O'Neil Bell. - Ale w sobotę w ringu nie będzie pokoju, będzie prawdziwa wojna. Oby tylko sędziowie byli uczciwi, nie tacy jak we Francji, gdzie zostałem oszukany.
Zapowiada się wspaniała walka. Kto komu przydzwoni, a komu będzie potem dzwoniło w głowie?